niedziela, 2 maja 2021

Raport kwietniowy


     Kwiecień w Parszywym Warsztacie upłynął pod znakiem Szarej Wojny i wielkich zakupów. Udało mi się opanować swoją niepohamowaną chęć nabywania kolejnych szarych zastępów, co uwolniło przy okazji fundusze na uzupełnianie innych obszarów - do mojej piwnicy w wielkich ilościach zawitało Vallejo (zestawy niemieckiego Wehrmachtu i wojsk napoleońskich, podstawowy zestaw Game Color i dwa zestawy The Shifters, spray z lakierem matowym, dwa spraye podkładowe, błyszczący czarny primer i wreszcie buteleczka ze specyfikiem robiącym wodę na podstawkach), Modellers World (postanowiłem trochę poeksperymentować z pigmentami i kupiłem od razu... osiem; plus szampon do mycia pędzelków (bardzo udany) i ich "cement" do pigmentów), pędzle do drybrusha od Army Paintera (te przypominające narzędzia kosmetyczne, ZNAKOMITE) i trochę Citadela (uzupełnianie palety contrastów, trochę dry (drybrysh przeżywa u mnie drugą młodość) i jakieś tam jeszcze drobiazgi). Do tego jeszcze ta sprytna plastelina (od AK), wyciorki do aerografu, jeszcze jedna półeczka do farb od Hobby Zone... Trochę moich pieniędzy zasiliło gospodarkę, choć twardo trzymam się stanowiska "zero modeli" :)

     Jak zwykle, malowałem wiele różnych rzeczy. Udało się zdemonochromatyzować 14 figurek, z czego część to chłopcy do Necromundy dla brata. Najbardziej satysfakcjonującym projektem był Canoptec Wraith, na którym wróciłem do drybrusha, którego niemal nie stosowałem już od dziesięciu lat. Tutaj jest on niemal wszędzie, poza tymi jarzącymi się kulami, które są zasługą farbki Tesseract Glow (wow, jaka ona potrafi być neonowa :) ). No i pierwszy raz zaeksperymentowałem z Shifterem, kameleonową farbą od Vallejo (na ostrzu Jain Zar). Generalnie, z miesiąca jestem bardzo zadowolony, oby tak dalej! Szara Wojna trwa!


Necromunda`s finest

Nieśmiały Bretończyk

Jedna z gwiazd tego tygodnia



Mój pierwszy Victrix


Ten dry to zasługa pędzli Army Paintera


 







wtorek, 20 kwietnia 2021

Marneus Calgar


     Marneus Calgar jest zbiorem wszystkich pięciu numerów marvelowskiej miniserii stanowiącej origin story jednego z najważniejszych Astartes czterdziestego tysiąclecia, chapter mastera Ultramarines. I jest to historia udana, choć ma swoje rysy. 

     Autorzy zakładali chyba, że większość czytelników stanowić będą ludzie zupełnie nieobeznani z uniwersum, stąd czasem nieco nużące momenty objaśniające czym jest na przykład Space Marine lub na czym właściwie polega ta cała afera z Długą Wojną. Poza tym, historia jest naprawdę nieskomplikowana, Marneus idzie przez nią niczym czołg... którym w sumie w pewnym sensie jest. Mam też zastrzeżenie w stosunku do przedstawionych tu Adeptów Mechanicum - są naprawdę mocno ludzcy, mało jest w nich tego pochodzącego z Marsa chłodu. 

     Tym niemniej: graficznie przedstawia się to naprawdę dobrze, kilka drobnych zwrotów akcji urozmaica jej monotonię, a pod koniec Calgar nauczył się nawet rzucać udane onelinery. Ma tu też miejsce pewna drobna fluffowa rewolucja (teraz nastąpi spoiler, nie czytajcie dalej, jeśli chcecie go uniknąć)


...spoiler alert...


     Marneus Calgar okazuje się nie być tak naprawdę Marneusem Calgarem :) To najmocniejszy moment cyklu: prawdziwy Marneus zginął jako młodzieniec próbujący zostać ultrasem, zamordował go jego własny nauczyciel, chaosycki khornita jak się okazało. Ten, który w przyszłości zostanie chapter masterem Ultramarines to tak naprawdę jego nisko urodzony przyjaciel, Tacitan, który po śmierci prawdziwego Marneusa przyjmuje jego tożsamość, by spełniło się marneusowe marzenie: wejście w szeregi Astartes.

     NIGDY NIE UFAJ SMERFOM!

     Cykl jest zamknięty, aczkolwiek twórcy pozostawili sobie szeroko otwartą bramę do kontynuacji. Czy ona nastąpi, nie mam pojęcia, aczkolwiek nie ukrywam że bardzo bym tego chciał. Całość wygląda jak niezły prolog do czegoś dużo lepszego.

7/10

A za takie odzywki gotów jestem polubić Niebieskich :)


piątek, 2 kwietnia 2021

Scars



     Scars to pierwsze pełnoskalowe wejście White Scars na scenę Herezji Horusa. Trochę im zeszło, to przecież już 28. tom serii. Tom dobry, może nawet bardzo dobry - to znaczy, byłby bardzo dobry, gdyby nie jedna, poważna skaza: wątek Space Wolves jest tam wepchnięty jakby na siłę, wygląda trochę tak, jakby było to odrębne opowiadanie Chrisa Wraighta które zostało tu włożone dla wierszówki. Postacie są tu jak zwykle płaskie, fabuła nieskomplikowana, ale fani uniwersum są przecież na to przygotowani. Jest honor, krew, batalistyka i bratobójcza wojna. Zawartość grimdarku prawidłowa.

Jest tu kilka ciekawych tematów. Nigdy chyba dotąd nie poruszono na przykład kwestii ewentualnych tarć w legionie między rekrutami z Ziemi a tymi z planety macierzystej Prymarchy. Pogłębiono okoliczności wydarzeń na Nikei: zarysowani frakcje, które wpływały na ostateczny werdykt (obok Magnusa, o utrzymanie Librarium walczyli też Sanguinius i Jaghatai (choć nie osobiście, nie było go tam), przeciw był np Mortarion). Rzadko dotąd występujący w Herezji Mortarion ma tu swoje 5 antypatycznych minut. Naprawdę, gdyby nie ten wtręt z Wilkami, ocena byłaby o pół oceny wyższa. Ale i tak polecam. 
4-

1. Know No Fear (5-)
2. The First Heretic (5-)
3. Legion (5-)
4. A Thousand Sons (5-)
5. Betrayer (5-)
6. Fulgrim (4+)
7. Nemesis (4+)
8. Mark of Calth (4)
9. Tales of Heresy (4)
10. Mechanicum (4)
11. Fear To Tread (4)
12. The Outcast Dead (4)
13. Scars (4-)
14. False Gods (4-)
15. Horus Rising (4-)
16. Shadows of Treachery (4-)
17. Angel Exterminatus (4-)
18. Fallen Angels (4-)
19. Descent of Angels (3+)
20. Prospero Burns (3+)
21. Age of Darkness (3+)
22. Galaxy in Flames (3+)
23. Deliverance Lost (3+)
24. Flight of the Eisenstein (3+)
25. The Unremembered Empire (3)
26. Vulkan Lives (3)
27. Battle for the Abyss (3)
28. The Primarchs (3-)
_________________

czwartek, 1 kwietnia 2021

Gray Overlord triumphant

 

     Dawno nic tu nie pisałem, a powodem jest chyba palący wstyd :) Front Szarej Wojny załamał się i przesunął na pozycje niemal wyjściowe. Gdy rozpoczynałem działania wojenne 13 miesięcy temu, to niepomalowanych było tylko kilka figurek więcej...

     Powody są dwa. Po pierwsze, kilka razy podstępny wróg sprawił, że kupiłem nowe szare zastępy. Indomitus, jakieś pojedyncze do RPG, a ostatnio.... pudło z 60 napoleońskimi piechurami liniowymi od Victrix! No tak to my nigdy nie wygramy z Szarym Władcą :/ 

     Po drugie, przełom roku był generalnie dla mnie ciężki. Praca, miesiąc w szpitalu, to się wszystko przekładało na moje liczby. Efekty: we wrześniu (który zgodnie z poprzednim wpisem miał być dla mnie taki dobry) zmogłem 1 model, w październiku 3, od listopada do grudnia żadnego (!), w styczniu 3, w lutym 1, dopiero marzec przyniósł odrodzenie i ofiarą moich pędzli padło 20 szarych ludzików. 28 w 7 miesięcy, dramat. 

     Nie ma jednak mowy o kapitulacji. Marzec pokazał, że postępy wroga można zatrzymać! Od niedawna mam też aerograf, Parszywy Warsztat został mocno zupdatowany, więc ciągle jest we mnie wola walki. Pierwotne założenia są chyba niespełnialne (25 XII 2021 miało być 0 w liczbie szarzyzny :D ), ale zawsze można przecież ogłosić II Szarą Wojnę! Kartagina padła dopiero za trzecim razem...










Pierwsze próby z aero :)

Fragment zreformowanego warsztatu :)


Banda do Underworlds w komplecie


niedziela, 6 września 2020

Szara Wojna na wakacjach

 

     Jak widać, liczba niepomalowanych figurek się nieco zmniejszyła, ale... no cóż, już wkrótce pewnie będzie większa, bo już wkrótce do statystyk wejdą niepomalowane modele z Indomitusa... 

     Wakacje zaczęły się źle, w lipcu moją ofiarą padło zaledwie 4 wrogów, co tak mnie podłamało, że miałem ochotę zakończyć ten cykl. Zacisnąłem jednak zęby i sierpień wypadł dużo lepiej: liczba 14 wygląda już przyzwoicie. Pocieszające jest też to, że praktycznie skończyły mi się modele nie należące do mnie, więc teraz będzie już "jeden strzał, jeden wróg", przynajmniej zazwyczaj.

     Mam naprawdę mocną nadzieję, że wrzesień będzie przypominał bardziej sierpień niż lipiec :) Na warsztacie jest grupka nekronów, a ich maluje mi się naprawdę bardzo szybko i sprawnie (leadbelcher spray, czuję się, jakbym oszukiwał :D ), w dodatku schemat Nihilakh jaki u nich przyjąłem bardzo mi się podoba, a to zawsze przyspiesza nakładanie farb :)










niedziela, 19 lipca 2020

Czerwcowa Szara Wojna




     Ta liczba powyżej (niepomalowane figurki) jest moim piętnem hańby. Front Szarej Wojny przesunął się na pozycje z marca! Wszystkiemu winien jest mój kolega (pozdrawiam, Gazza :) ), który odsprzedał mi znaczną część swych zbiorów... 

     Ale się nie poddaję! W czerwcu doszło wprawdzie do wielkiej kontrofensywy szarości, ale nie można powiedzieć, by mój Parszywy Warsztat próżnował. Ofiarą chromatyczności padło 14 szarych przeciwników! A trzeba dodać, że prace nad figurkami spowalniane były przez malowanie terenów... Dominowali Sepulchral Guards z Warhammer Underworld oraz grenadierzy z Bolt Action. Szczególnie szkiele dały mi dużo radochy, cudowne modele, zero babrania się z klejem, spasowanie bardzo dobre, szczegółowość cudowna :)










sobota, 6 czerwca 2020

Szara Wojna: trudny kwiecień, cięższy maj

Zastępy duchów ciągle się powiększają
     Prowadzenie wojny na wyczerpanie przeciwnika nigdy nie jest łatwe, moja Szara Wojna nie jest tu wyjątkiem od reguły. Ostatnie dwa miesiące to miesiące powiększającego się impasu. W kwietniu moje ataki zlikwidowały 11 ognisk oporu wroga (spadek o 4), a w maju 7 (znowu spadek o 4). Trochę winny jest tu mój inny pożeracz czasu: RPG. Dzięki kwarantannie i roll20 to hobby rozkwitło u mnie w skali nigdy dotąd w moim życiu niespotykanym. Dwie sesje tygodniowo w roli MG to kilkanaście czasem nawet godzin poświęconych grze i przygotowaniom do tych gier, a to godziny, w których opór Szarego Władcy tężał. Efekt jest taki, że kohorty moich szarych figurek niemal nie zmalały:




     To zaledwie o siedem mniej, niż dwa miesiące temu (część pomalowanych modeli to modele pomalowane dla kolegów i brata...). W dodatku na horyzoncie jest kontrofensywa przeciwnika: choć od wielu miesięcy mam embargo na kupno nowych rzeczy, ostatnio się złamałem i odkupiłem od Gazzy sporą stertę stuffu, część niestety niepomalowaną... :D

     Oto dramatis personae ostatnich dwóch miesięcy (część):


Repanse <3

Krasnoludzki kapłan z Wizkids, do D&D